Nowe przepisy wprowadzają długo oczekiwaną przewidywalność przychodów dla instalacji biometanowych o mocy przekraczającej 1 MW. To istotny krok naprzód. Jednocześnie pojawia się pytanie, czy sam system wsparcia wystarczy, aby polski rynek skutecznie konkurował w europejskim otoczeniu. Odpowiedź zależy nie tylko od krajowych regulacji, ale również od tego, czy Polska dołączy do europejskiego systemu obrotu gwarancjami pochodzenia gazów odnawialnych.
Przełom dla dużych instalacji biometanowych
Dotychczasowy system wsparcia oparty na formule FIP obejmował wyłącznie instalacje biometanowe do 1 MW. Rynek szybko zweryfikował jednak to rozwiązanie. Produkcja biometanu jest biznesem wymagającym odpowiedniej skali, a rentowność projektów najczęściej zaczyna się właśnie powyżej tego progu.
Nowelizacja UD332 odpowiada na ten problem poprzez wprowadzenie mechanizmów, które mogą znacząco poprawić ekonomię inwestycji. Do najważniejszych zmian należą:
Dla inwestorów oznacza to przede wszystkim większą przewidywalność. Dwudziestoletni horyzont wsparcia jest zbliżony do ekonomicznego życia instalacji oraz okresów stosowanych przy finansowaniu projektowym. To właśnie taki poziom stabilności jest często warunkiem uruchomienia finansowania przez instytucje kredytowe.
Jednocześnie skuteczność systemu będzie zależała od szczegółów, które pozostają jeszcze nieznane. Kluczowe znaczenie będą miały ceny referencyjne, harmonogram pierwszych aukcji, ich wolumeny oraz sposób kwalifikacji projektów.
Popyt wyprzedza podaż
Choć potencjał rynku jest znaczący, Polska startuje z relatywnie niskiego poziomu rozwoju sektora biometanu. Pierwsze wtłoczenie biometanu do sieci dystrybucyjnej PSG nastąpiło dopiero we wrześniu 2025 roku.
Według dostępnych danych branżowych przygotowywanych jest około 122 projektów o łącznym potencjale produkcyjnym około 800 mln m³ rocznie. Jednocześnie tylko niewielka część z nich znajduje się na zaawansowanym etapie realizacji i posiada wymagane pozwolenia budowlane.
Co ciekawe, sytuacja po stronie odbiorców wygląda zupełnie inaczej. Analizy przeprowadzone wśród użytkowników systemu przesyłowego wskazują zainteresowanie biometanem sięgające nawet 7 mld m³ rocznie. Dodatkowo odbiorcy przemysłowi sygnalizują potrzebę zawierania kontraktów długoterminowych, często przekraczających pięć lat.
Oznacza to, że ograniczeniem rozwoju rynku przestaje być sam popyt. Coraz większym wyzwaniem staje się zdolność do uruchamiania projektów oraz stworzenia odpowiednich warunków do monetyzacji wszystkich wartości generowanych przez biometan.
Biometan to nie tylko gaz
W dyskusji o rynku biometanu często koncentrujemy się na samej molekule gazu. Tymczasem dla inwestora równie ważny jest drugi produkt powstający wraz z biometanem – jego zielony atrybut, czyli gwarancja pochodzenia potwierdzająca odnawialne źródło energii.
To właśnie ten element odgrywa coraz większą rolę w strategiach dekarbonizacji przedsiębiorstw. Duże grupy przemysłowe nie kupują już wyłącznie energii lub gazu. Kupują także możliwość udokumentowania redukcji śladu węglowego i realizacji zobowiązań ESG.
I właśnie w tym miejscu pojawia się jedno z największych wyzwań dla polskiego rynku.
Polska poza głównym nurtem europejskiego rynku gwarancji pochodzenia
W Europie funkcjonuje system wymiany gwarancji pochodzenia zarządzany przez Association of Issuing Bodies (AIB). Organizacja ta rozwija standard EECS oraz centralny Hub umożliwiający transgraniczny obrót gwarancjami pochodzenia.
Od 2019 roku działa również EECS Gas Scheme, obejmujący biometan i wodór. W ostatnich latach system rozwija się bardzo dynamicznie. Kolejne kraje Europy Środkowej i Zachodniej dołączają do Huba, a wolumeny obrotu gwarancjami gazowymi rosną z roku na rok.
Na tym tle Polska pozostaje wyjątkiem. Krajowy system nie jest obecnie podłączony do europejskiego Huba, co oznacza ograniczenia w swobodnym handlu gwarancjami pochodzenia z partnerami zagranicznymi.
Dzisiaj może wydawać się to problemem technicznym. W praktyce ma jednak bezpośredni wpływ na konkurencyjność nowych inwestycji.
Dlaczego ma to znaczenie dla inwestorów?
Brak integracji z europejskim systemem gwarancji pochodzenia może generować trzy istotne konsekwencje.
Potrzebny europejski paszport dla polskiego biometanu
Podpisanie nowelizacji UD332 to bez wątpienia dobra wiadomość dla rynku. Polska zyskuje mechanizm wsparcia dostosowany do skali projektów, których oczekuje branża. Powstają podstawy do realizacji dużych inwestycji, rozwoju infrastruktury oraz zwiększenia krajowej produkcji odnawialnego gazu.
Jednak pełny sukces rynku będzie zależał od czegoś więcej niż tylko krajowych aukcji. Biometan coraz częściej funkcjonuje na europejskim rynku jako połączenie dwóch produktów: gazu oraz jego zielonego atrybutu. O ile handel samą molekułą jest już częścią zintegrowanego rynku regionalnego, o tyle obrót wartością środowiskową pozostaje ograniczony.
Dlatego kolejnym naturalnym krokiem powinno być stworzenie możliwości pełnego uczestnictwa polskiego biometanu w europejskim ekosystemie gwarancji pochodzenia. Dzięki temu inwestorzy uzyskaliby większą przewidywalność przychodów, odbiorcy szerszy dostęp do zielonych certyfikatów, a polskie projekty mogłyby konkurować na równych zasadach z instalacjami działającymi w Czechach, na Litwie, Słowacji, we Włoszech czy w Holandii.
Nowelizacja UD332 daje polskiemu biometanowi fundamenty rozwoju: stabilne przychody, długi horyzont wsparcia i łatwiejszą drogę do sieci. Aby jednak w pełni wykorzystać ten potencjał, potrzebny jest jeszcze jeden element – europejski paszport dla zielonego atrybutu polskiego biometanu. To właśnie on może zdecydować o tym, czy polski sektor stanie się regionalnym liderem, czy pozostanie uczestnikiem rynku o ograniczonym zasięgu.
Autor: Mateusz Kubuszek